Opublikowano:

Paweł Czerniak ULTRA MARZENIE

Start w Mistrzostwach Polski na dystansie ultra nie był priorytetem, ale wiadomo u siebie na ogródku, jak tu się nie pokazać z dobrej strony. Ogólnie wcześniejsze treningi pokazały mi i trenerowi, że jest progres i to dość duży, a przecież forma ma być za ponad miesiąc na główny start w Krynicy (bieg 7 dolin). Przed startem czułem się, jak to moja żonka powiedziała “za pewnie”. Na samej linii startu bezstresowo, pewny siebie ruszyłem za gośćmi z kosmosu według założeń trenera, czyli spokojnie do kotłów (punkt widokowy na szlaku w Karkonoszach). Trzymałem się na 8mej pozycji.

5

Później chyba troszkę mnie poniosło, puściłem nóżki obracam się, a tu pyk pierwszy lecę.  Myślę no dobra znowu się wkręcam w nieswoje tępo, chyba na dłuższą chwilę zapomniałem z jakimi osobistościami biegnę (Marcin, Bartek, Andrzej i Kamil) znacie chyba ich, dosyć głośno u nas w Polsce o tych nazwiskach. No i tak pociągnąłem chłopaków do Domu Śląskiego. Potem wyszedł na prowadzenie Andrzej Witek za nim Marcin Świerc, Bartek Gorczyca no i ja.

Biegło mi się dobrze, energetycznie super, wciągałem żele co 40min ze stajni Mountain Fuel i izo wiadomo, że z MF. Czarna porzeczka wchodzi jak złoto. Wpadam na punk, szybka wymiana bidonów na domu śląskim, dzięki Mariusz raz jeszcze. Tym razem miałem support na odrodzeniu i domu śląskim, więc nic nie traciłem do czołówki. Wybiegam z punktu jestem 4ty, Kamil za mną jakieś 2min.

67730225_2346740608751483_7170969533040033792_o

Przed zbiegiem na (Strzechę akademicką) wciągnąłem trochę batona, wziąłem za dużego kęsa i się troszkę zadławiłem. Zanim zdążyłem się ogarnąć to chłopaki mi trochę uciekli, na jakieś 40sek. Następnie był podbieg z polany karkonoskiej prawie 2km i tam dopadł mnie w końcu lekki kryzys, chłopaki pognali, nie wiedziałem nikogo. Myślę już sobie, przecież biegnie za mną przebiegły Kamil i zaraz pewnie mnie łyknie. Tym bardziej, że rozmawialiśmy na trasie, że miło by było abym po koleżeńsku dał się u siebie wyprzedzić. Myślałem i myślałem, aż tu jakiś gościu mówi, że mam 30sek do Świerca, chyba Marcin też zaliczył lekką bombę. Na odrodzeniu szybka wymiana płynów i lecę za Marcinem.

Na zbiegu po czeskiej stronie i utrzymuje przewagę na de mną. Zaczyna się podbieg, dosyć długi i Marcin wyraźnie odżył, pocisnął jakby był świeżutki, a ja biegałem dosyć wolno z nóżki na nóżkę. Wbiegam już pod (Petrova Budę) i cisnę w stronę Kotłów, myślę  4te miejsce nie jest źle, cieszę się jak młody, gdy dziewczyna mówi do nie, że mam do 3go 2min i on idzie. Hmm… Świerc idzie, niemożliwe.

6

Okazało się na ok 1 km przed Śnieżnymi Kotłami, że to Andrzej Witek idzie pod górę. Wymiana kilku zdań i biegne dalej. Upragniony zbieg, już wiedziałem, że nie oddam tego wymarzonego 3miejsca i tak się stało. Jeszcze km przed meta przybita piona z Trenerem i tuż przed metą piona z Żonką i moje dzieci wbiegają ze mną na metę. Jestem przeogromnie szczęśliwy i jeszcze w to nie wieże !! Masakra, zrobiłem to, brązowy medal Mistrzostw Polski !

2

67314188_2419107548127814_3953604304631234560_o