Opublikowano:

Rupert Bonington, jak to wszystko się zaczęło

Historia biegacza, utalentowanego sportowca, biznesmena, a przede wszystkim pasji i wspólnej przygody, jaką jest marka Mountain Fuel.

Jacob Snochowski

Czołem Rupert. Zacznijmy może od podstawowego pytania, skąd wzięła się u Ciebie pasja do biegania i gór?

Rupert Bonington

Hej Kuba. W moim przypadku to wyszło to zupełnie naturalnie. Jako dzieciak mieszkałem w bardzo małej wiosce u podnóża góry High Pike. Nether Row była otoczona z każdej strony wzgórzami lub polami, dlatego podróż do znajomych zazwyczaj zajmowała godzinę na piechotę. Z czasem miałem dosyć marnowania czasu na spacery, więc aby przyspieszyć ten proces zacząłem biegać lub jeździć na rowerze.

Dzięki temu od młodych lat byłem naturalnie sprawny co przełożyło się na moje zainteresowanie sportem. W szkole grałem w piłkę nożną, uprawiałem biegi uliczne i cross country. Raczej stroniłem od gór, trochę na przekór Tacie  (Christian Bonnington).

J: A to ciekawe. To ze względu na to że byleś bardziej utożsamiany z Nim, niż samym sobą?

Ambasadorzy Mountain Fuel UK podczas próby bicia rekord Billy Bland Challenge

R: Nie, nic z tych rzeczy. Bardziej chodziło o to że szydzono z nas w szkole. Musisz pamiętać, że mówimy tu o latach 70tych, bardzo małej społeczności farmerskiej na krańcu Anglii. Wspinacze w tych czasach byli postrzegani jako hipisi, dziwacy. Ludzie nie dzielili jego pasji, drwili z występów w reklamach, telewizji. Dlatego tez żeby zdobyć akceptacje rówieśników działaliśmy na przekór tacie i jego pasjom. Stąd pojawiła się piłka nożna, biegi uliczne, tam mogliśmy pokazać na co Nas stać i zyskać respekt.

J: Niesamowita historia. Dzieci potrafią być bezlitosne… Gdzie w takim razie w tym wszystkim znalazła się pasja do fell runningu? Dorastałeś w latach 70/80, w czasach istnego boomu na ten sport, wszystkie największe legendy ścigały się wówczas, a wiele rekordów pozostało do dziś niepobitych.

Jedne z pierwszych zawodów fell running rozgrywane w Lake District

R: To ponownie nieświadoma decyzja. Mój tata jako część treningu pod jego wyprawy wysokogórskie codziennie w ramach przerwy na lunch wbiegał na High Pike wraz z jego współpracownikiem i zaliczał pare szczytów Północnych Wzgórz. Ja dołączyłem do nich gdy podrosłem. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że to jest fell running, że to taki sport, że są wyścigi itd.. Traktowałem to jako normalne bieganie z tatą. Bieganie jako rywalizacje utożsamiałem wtedy tylko i wyłącznie z moim ówczesnym klubem Border Harriers Carlisle, który utożsamia się z biegami ulicznymi.

J: To bardzo interesujące, niejeden z nas zapewne zazdrości Ci tej nieświadomości.
Zmieńmy teraz temat. Proszę powiedz mi jak to się stało że dołączyłeś do Mountain Fuel, skąd Twoja pasja do żywienia w sporcie?

R: Przed Mountain Fuel byłem współwłaścicielem dużej, dobrze prosperującej agencji narciarskiej. Organizowaliśmy wyjazdy w różne zakątki świata, uczyliśmy ludzi jeździć na nartach itp. Los chciał, że drogi moje i moich wspólników się rozeszły i sprzedaliśmy biznes.

Miałem kapitał, ale nie do końca wiedziałem jak go wykorzystać. Usłyszałem ciekawą historię o facecie, który stworzył jakiś unikatowy produkt pod nazwą Mountain Fuel i szuka partnera do współpracy. Z odżywianiem w sporcie miałem do czynienia od małego. To zasługa mojej mamy, która przygotowywała pożywienia dla Taty na wszystkie jego wyprawy. Miałem wiedze na temat tego co jest istotne w diecie atlety i po raz kolejny w moim życiu mogłem połączyć pasje z pracą.

Celem było to, aby nie stworzyć znowu ogromnego molocha (jakim była moja poprzednia firma), tylko by cieszyć się przygodą i zarażać pasją wszystkich ludzi po drodze. Chyba się udało, biorąc pod uwagę że firmę rozkręciliśmy głownie za pośrednictwem malej grupy znajomych biegaczy, a na tą chwile jesteśmy rozpoznawali w całej Anglii i dzięki Wam również w Poslce.

Wydaje mi się że owocem naszego sukcesu jest to że stworzyliśmy produkt którego sami używamy, wiemy że działa i że nie jest to marketingowa ściema. Nawet mój syn, który ma teraz 16 lat stosuje Nasze produkty, a jest zawodnikiem w drużynie piłki nożnej. Dzięki temu, że nie jesteśmy wielką korporacją, mamy świadomych, powracających klientów, którzy są zwykłymi amatorami, lub Mistrzami Świata w przeróżnych dyscyplinach czy najlepszymi biegaczami górskimi na świecie.

J: Zgadzam się z Tobą w 100%, jeśli wiesz że produkt działa, nie sprawia żadnych problemów, a wręcz przeciwnie, pomaga i polepsza rezultaty, to będziesz po Niego wracać. Widać że udało Ci się po raz kolejny stworzyć świetny biznes.

Powiedz nam teraz może troszkę więcej na temat samego systemu Mountain Fuel, gdzie jest tworzony, kto go dla Ciebie testuje?

R: Mountain Fuel zostało wymyślone przez Darrena, który przez lata był żołnierzem. Podczas jednej z misji na które latał dosyć często, zmęczony racjami żywnościowymi wpadł na pomysł stworzenia pełnowartościowego, ale prostego w użyciu systemu żywieniowego. Najistotniejsze było to, aby produkt był prosty w użyciu, by przy pomocy małej ilości wody można było stworzyć najwyższej jakości produkt. Tak powstał system Mountain fuel, składający się z Morning Fuel – odżywki na bazie owsianki, Xtreme Energy – odżywki węglowodanowej, z ponad dwudziestoma składnikami najwyższej jakości, Recovery Fuel – mieszanki węglowodanowo-białkowej, której używamy nie tylko po, ale również w trakcie wysiłku, oraz Night Fuel – odżywki bogatej w białko, błonnik, aminokwasy oraz inne składniki, które pomagają nam zregenerować i zasilić organizm przed i po wysiłku.

Jako producent używamy zawsze najwyższej jakości składników, dla przykładu dwa lata temu moja córka została zdiagnozowana z cukrzycą typu pierwszego. W wyniku choroby wytworzyła się u niej nietolerancja na gluten. Jako marka postanowiliśmy stosować owsa bezglutenowego w Naszych produktach. Pomimo iż owe jest droższe, nasze ceny pozostały takie same…

Mimo tego, że używamy drogich składników w produkcji naszego systemu, staramy trzymać się konkurencyjne ceny względem innych marek. Nie zarabiamy może na tym kokosów, ale jak już wspomniałem wcześniej, mamy najlepszych atletów sięgających regularnie po Nasze produkty.


K: Oj tak, zdecydowanie się zgadzam, Sam jestem wielkim fanem Sport Jelly’s a w szczególności limonki.

Warto również dodać, że w 2018 roku wprowadziliśmy na rynek nasze galaretki żelowe (Sports Jelly), które zostały przyjęte bardzo pozytywnie przez środowisko biegowe. Niektórzy stwierdzili nawet że jest to najbardziej innowacyjny produkt ostatniej dekady jeżeli chodzi o odżywki węglowodanowe, co nie ukrywam bardzo nas cieszy.

Powiedz nam proszę jeszcze troszkę o tym jak testujecie produkty.

Rupert Bonington wraz z ekipą Mountain Fuel UK


R: O tak, za bardzo się rozpędziłem (śmiech). Mamy wielkie szczęście ze jesteśmy otoczeni tak duża ilością znakomitych sportowców. Każdy produkt, zanim zostanie wprowadzony do sprzedaży przechodzi długą serie testów w różnych warunkach. Dla przykładu produkcja naszych galaretek zajęła prawie dwa lata. Tyle czasu potrzebowaliśmy na stworzenie produktu idealnego, który przypadł do gustu naszym klientom. Zresztą sam testowałeś i widzisz jak inny jest produkt ostateczny. To wszystko dzięki Waszym uwagom i opiniom. Chcemy tworzyć najlepsze produkty, a  bez Waszych rad jest to niemożliwe.

J: Musze przyznać ze uwielbiam testować nasze produkty. Chociaż wydaje mi się że czasem masz dosyć mojego marudzenia hehe, zawsze znajdę coś co nie do końca mi pasuje.

Co na ta chwile jest bestsellerem w Anglii?

R: Tak, Ty to potrafisz marudzić, ale takie opinie sa najcenniejsze, gdyby nie one nie stworzylibyśmy tak dobrych produktów. Co do bestsellerów to zdecydowanie Raw Xtreme Energy. Od momentu wprowadzenia ludzie szaleją na jego punkcie, to za zasługa jego nieinwazyjnego smaku, oczywiście mocy produktu i faktu że bez problemu jesteś w stanie używać go latem w upale, czy zimą. Następnie nasze galaretki żelowe, oraz czekoladowe recovery.

J: Śmieszny fakt dotyczący Raw Energy. Razem z Jarkiem przez bardzo długi czas zastanawialiśmy się z czym kojarzy Nam się smak tego produktu. Pewnego razu na jednym z expo klient powiedział Nam że smakuje jak wibowit, witaminy w proszku które stosowano lata temu w Polsce. Nieświadomie Rupert przypomniałeś Nam wszystkim smak dzieciństwa (śmiech)R

R: Bardzo mnie to cieszy, ale zaraz nie dziwi, bo w Raw Energy masz wszystkie witaminy świata, stąd też zapewne podobieństwo w smaku.

J: Proszę powiedz nam jeszcze o team Mountain Fuel UK. Jesteśmy teraz najmocniejszym teamem wyścigowym na Wyspach, największe sukcesy 2018 roku?

R: O kurcze… To niesamowicie ogromny temat. Mamy ich tyle na koncie że nie wiadomo z czego wybierać. Wydaje mi się że największym sukcesem jest fakt, że tworzymy tak niesamowitą ekipę. Nie chciałbym wymieniać tutaj nikogo z imienia i pomijać innych. Fakt, że potrafimy zebrać się razem, pomagać wzajemnie, tworzyć duch sportowej rywalizacji to największy sukces. Cała reszta przychodzi sama z pasja.

Rupert Bonington na grani w górach Lake District

J: Jest to klimat, który wydaje mi się ze z powodzeniem zaadaptowaliśmy w Team Mountain Fuel Polska. Pasja, koleżeństwo i uśmiech na twarzy są dla nas najistotniejsze.

To już ostatnie pytanie i nie męczę Cię więcej. Od połowy 2018 Mountain Fuel zostało wprowadzone na polski rynek. Czy jest jakaś rada której mógłbyś udzielić polskim klientom?

R: Mniej jest więcej… Wiem że to zabrzmi idiotycznie z punktu widzenia właściciela firmy produkującej suplementy sportowe… ale prawda jest taka, nie ładujcie w siebie dziesiątek żeli w trakcie biegu, to naprawdę nie ma sensu. Osobiście nie przekraczałbym jednego,  maksymalnie dwóch żeli na godzinę. Łączcie nasze produkty z naturalnymi źródłami pożywienia, jeśli to możliwe. Jeżeli jest gorąco, zużyjcie jedno opakowanie Xtreme Energy na 1 litr wody- i tak to wypijecie ze względu na temperaturę, a efekt końcowy będzie mniej słodki i łatwiej przyswajalny w upale..

Cieszcie się pasją, którą kochacie.

J: Dziękuję Rupert za tak obszerny wywiad.

R: To ja dziękuję 🙂

Opublikowano:

Kilian Jornet, odżywianie podczas wielogodzinnych wyzwań.

Musimy przyznac, że jesteśmy bardzo dumni, gdy jeden z najlepszych sportowcow na świecie zaopatruje się w Nasze produkty i używa ich jako kluczowego elementu strategii żywieniowej.


Jesteśmy na dobrej drodze i nabieramy świadomości, że opracowany system Mountain Fuel nie tylko wspiera najlepszych, ale ma znaczący wpływ na wynik osiąganego sukcesu.

Rupert Bonington

Kilian Jornet jest znany z tego że ogranicza spożycie wody  i pożywienia do minimum podczas zawodów. Powodem skromnej diety młodego katalończyka jest to, że cierpi on z powodu nudności i rozstroju żołądka podczas długiego wzmożonego wysiłku. Kto doświadczył podobnych problemów, ten wie jak dolegliwości żołądkowe mogą pokrzyżować plany startowe.

Matti Bernitz/Lymbus

Wyzwanie, z którym zmierzył się ostatnio Kilan polegało na podejściach i zjazdach na nartach po tej samej trasie w pętli. Utalentowany Hiszpan znany przede wszystkim z biegów górskich pokonywał kolejne metry w górę i w dół przez 24 godziny. Nie lada wyczynem było utrzymanie odpowiedniego i stałego tempa, a jeszcze trudniejszym wyzwaniem odżywianie i regularne nawadnianie organizmu.

Dlaczego Kilian postawił na Mountain Fuel ?

“… Pierwszy raz spotkałem się z Kilianem po tym, jak z powodzeniem ukończył Bob Graham Challenge w Lake District i właśnie wtedy rozmawialiśmy o problemach jakie mu doskwierają podczas wyścigów …” Opowiada Rupert Bonignton – współtwórca marki

Często współpracujemy z wieloma sportowcami i wspieramy ich. Kilian Jornet sam zdecydował się na system Mountain Fuel i przyznamy szczerze, że nawet nie skorzystał z obniżki cenowej, którą mu zaproponowaliśmy.

Dość szybko odkrył, że  jego organizm przyswaja Sports Jelly i nie powoduje żadnych problemów żołądkowych. Zaczął również doceniać walory Ultimate Recovery, odżywki regeneracyjnej.

Po tym, jak z powodzeniem stosował żele Mountain Fuel w sezonie letnim, utalentowany Katalończyk zapragnął znaleźć system, na którym mógłby bazować podczas wielogodzinnych zawodów, a 24-godzinny test wysokości był doskonałym sprawdzianem.

Strategia żywieniowa:

Matti Bernitz/Lymbus

Zalożeniem było przyjąć około 250 kcal na godzinę. Po godzinie wysiłku Kilian przyjmował Sports Jelly, oraz Spring Energy co 30 minut. Podczas jednej pętli zabierał ze sobą 3-4 żele używając na przemian Mountain Fuel Sports Jelly i żele Spring Energy.

Po ponad 10 godzinach organizm potrzebował zmiany z galaretek i żeli (wyłącznie z perspektywy smaku i tekstury) na kawałek pizzy. W ciągu  następnych 4 godzin spożył także  niewielką porcję sera, kanapkę i okazjonalne biszkopty, by następnie powrócić do kombinacji żeli Mountain Fuel Sports Jelly/Spring Energy. W ciągu 24 godzin Kilian zatrzymywał się dwukrotnie na 10 minut, aby spożyć produkty stałe tj. Kawałek pizzy, puree ziemniaczane, makaron i gorącą kawę z Mountain Fuel Ultimate Recovery. Zmieniał także strój narciarski i chwilę odetchnął. Po niespełna 20 godzinach napierania do diety drzucił tabliczkę czekolady, której zjadał kawałek (10g) co 30 minut, łącząc ją na przemian z żelami. W sumie Kilian zjadł 5500-6000 kalorii w ciągu 24 godzin. Nawadniał się wodą, a także syropem z jagód rozcieńczonym z wodą. Około 1 litr na 3 godziny, pijąc małe łyki co 15 minut.

Jak to wygląda w liczbach ?

W ciągu 24 godzin Kilian był w stanie utrzymać tempo 978,8 m/h. Równo co 30 minut zatrzymywał się aby odetchnąć prze chwilę. Potrzebne były tylko cztery postoje na oddanie moczu i zero postojów na tak zwana ‘dwójkę’, co  pomogło zaoszczędzić czas. W ciągu 24 godzin osiągnął 23858 metrów w pionie.

Matti Bernitz/Lymbus

Tak oszałamiające statystyki, stają się dowodem na to, że można osiągnąć wiele gdy stosujemy odpowiednio zbalansowany system żywieniowy.

Czy moglibyśmy wziąć na siebie elementy strategii utalentowanego katalończyka i zastosować do naszych własnych metod?

Czego możemy się nauczyć z testu żywieniowego Kiliana?

Na te pytania odpowiemy Wam wkrótce w oddzielnym artykule.

Opublikowano:

Ultra wspomaganie


Ultra wspomaganie, czyli Jacob Snochowski o swojej diecie podczas biegów ultra.



Zbliżamy się powoli do końca sezonu 2018. W moim wydaniu był to sezon pełen spektakularnych wpadek i życiowych sukcesów. Miesiące treningów pozwoliły mi nie tylko zbudować formę, ale jeszcze dokładniej poznać swój organizm oraz dopracować najistotniejszy czynnik, czyli dietę, praktycznie do perfekcji.

Jacob Snochowski


Od spektakularnych wpadek do życiowych sukcesów

Wszystkie tegoroczne wpadki – zaczynając od Mistrzostw Polski w Szczawnicy, które zakończyłem na 33. pozycji open, Marathon Du Mont Blanc 90 km, podczas którego zszedłem z trasy lub Lakeland 100, gdzie zostałem zdyskwalifikowany – nie miały na szczęście nic wspólnego ze złym samopoczuciem spowodowanym deficytem kalorycznym itp. W Szczawnicy zniszczyła mnie temperatura. W Chamonix z paroma innymi biegaczami pogubiłem trasę, a po powrocie na szlak utknąłem w korku. Z kolei w trakcie mojego głównego wyścigu sezonu – Lakeland 100 – ominąłem punkt kontrolny i zostałem zdyskwalifikowany. Na szczęście w życiu musi być balans i cała reszta wyścigów, w których brałem udział okazała się dużo szczęśliwsza.
Zaczynając od niezapowiedzianego debiutu na płaskich 100 km (dowiedziałem się o starcie dwa tygodnie przed, brak treningów pod płaskie ultra), po ostatni start sezonu, czyli trailowe 120 km, wszystko grało jak pod batutą Pendereckiego. W marcu tego roku, podczas Canalathon 100 km, udało mi się wykręcić 7:47:26 na 101.5 km, co dało mi 1. miejsce oraz pozwoliło poprawić rekord trasy (średnie tempo 4:36 min/km). 4. miejsce podczas hardcorowych zawodów Ultra Trail Snowdonia 90 km i 6000 m+, gdzie spojrzałem w oczy Walijskiego Smoka zdecydowanie pozwoliło mi wejść na wyższy poziom współzawodnictwa w ekstremalnych biegach górskich (relację Kuby z Ultra Trail Snowdonia możecie przeczytać >>> TU). Następnie była wspomniana seria niepowodzeń, tylko po to, aby ponownie zaskoczyć siebie i odnieść przekonywujące zwycięstwo podczas Janosika na trasie 80 km.

Ukoronowaniem moich wysiłków była wygrana na dystansie 120 km podczas zawodów Cumbria Way Ultra. Trailowy wyścig, którego trasa przecina park narodowy Lake District z południa na północ jest relatywnie płaska – niecałe 3000 m – lecz miejscami bardzo techniczna. Kto biegał kiedyś po brytyjskich górach zapewne wie, jak bagniste i kamieniste mogą być niektóre z występujących tu szlaków. Cumbria Way Ultra udało mi się ukończyć na 1. miejscu, ustalając nowy rekord trasy w 12:15:40, co daje na 121.5 km trasę średnie tempo 6:04 min/km. Po co te wszystkie dane i liczby? Po to, żeby uświadomić Wam jak wielkie zapotrzebowanie energetyczne występuje w trakcie tak wzmożonego wysiłku. Najlepszym przykładem będzie tutaj wspomniany wyżej bieg na 100 km, w trakcie którego przerwy na punktach kontrolnych (oprócz 50 km, gdzie musiałem skorzystać z ubikacji) nie były dłuższe niż 2 min. Jak odżywiać się w trakcie takiego wysiłku? Jak ułożyć wszystko tak, aby organizm otrzymał wystarczająco dużo kalorii i był w stanie utrzymać tak wysokie tempo nie tracąc czasu na punktach kontrolnych?



Dieta podparta systemem Mountain Fuel

Moim sposobem jest dieta stała podparta systemem Mountain Fuel – zestawem odżywek angielskiej produkcji pomagającym uzupełnić nam wszystkie mikroskładniki, które tracimy w trakcie wzmożonego wysiłku. Mountain Fuel zostało założone przez byłego żołnierza SAS Darren’a Foote oraz znakomitego biegacza górskiego (syna himalaisty Sir Christiana Bonningtona) Ruperta. Zmęczeni tanimi, bezwartościowymi produktami, które zalewają nasz rynek, postanowili stworzyć system, który w połączeniu z normalną dietą pozwoli stawić czoła tym najcięższym wyzwaniom. Pierwszym i najbardziej rozpoznawalnym produktem MF jest Xtreme Energy, odżywka izotoniczna, która jest dodawana nawet do racji żywnościowych SAS w Wielkiej Brytanii. Przez lata gama produktów zwiększyła się i na dzisiaj dostępne są również żele, odżywki białkowe, opcje śniadaniowe, jak i wieczorne przed snem. Główną zaletą produktów Mountain Fuel jest wysoka jakość ich składników, łatwa przyswajalność przez organizm oraz brak skutków ubocznych ze strony układu pokarmowego.
Z założenia w trakcie wzmożonego wysiłku powinniśmy przyjmować około 60 g węglowodanów na 1h wysiłku. Sam często stosuję taką taktykę (np. w trakcie Janosika), kiedy tempo nie jest mordercze i wiem, że moje ciało nie potrzebuje dodatkowego kopa. Podczas Canalathonu i Cumbria Way Ultra zwiększyłem jednak ilość węglowodanów do prawie 100 g na godzinę, co dało zamierzony efekt – mocne tempo od początku do końca długich i wyczerpujących zawodów bez żadnych spadków energetycznych.

Przed Cumbria Way Ultra 2018


Jak to wszystko ugryźć?

Moja taktyka jest prosta. Nie jest czasochłonna i pozwala na równomierne oraz natychmiastowe dostarczanie węgli oraz innych niesamowicie istotnych składników naszemu organizmowi. Produkty odżywcze rozkładam sobie na 1h wysiłku. Pierwszy posiłek przyjmuję już po 30 min. i jest to zazwyczaj pokarm stały np. ulubiony baton ( +/- 20 g węgli). Moja teoria poparta praktyką jest taka, że im szybciej zaczniemy przyjmować pokarm stały w małych ilościach, tym dłużej podtrzymamy prawidłowe funkcje żołądka i będziemy w stanie trawić bez większych problemów. Pokarm stały jest naszym „tłem odżywczym”, pozwala na równomierne i powolne dostarczanie składników odżywczych. Po następnych 30 min. przyjmuję żel Mountain Fuel, który ma w sobie 20 g węglowodanów, elektrolity i wyprodukowany jest na bazie pektyny, która w porównaniu do innych zagęszczaczy jest lekkostrawna. Żel daje nam natychmiastowy zastrzyk energii, który utrzymuje się prze około 20-30 min. Najistotniejszą częścią systemu jest odżywka izotoniczna Xtreme Energy od Mountain Fuel, której saszetkę 50 g (rozpuszczoną w 500 do 750 ml wody) stosuję w zależności od ułożenia punktów odżywczych. Xtreme Energy oprócz 40 g węgli, 180 kalorii, białka, BCAA, witamin i elektrolitów zawiera w sobie również odrobinę kreatyny. Produkt przyjmujemy małymi łykami w trakcie biegu. Jest bardzo łatwo wchłaniany ze względu na płynną konsystencję i pozwala uzupełnić wszelkie luki energetyczne. Ostatnim elementem układanki są produkty dostępne na punktach odżywczych. W moim przypadku są to zazwyczaj owoce, ser, ziemniaki. Staram się unikać ciastek, żelek itp. Produkty z punktów zazwyczaj zabieram ze sobą i staram się spożyć w ruchu. Całość daje nam około 100 g węgli na 1h wysiłku. Wystarczająco dużo, aby podtrzymać wielki dieslowski silnik na wysokich obrotach przez długi czas.

Jacob Snochowski – 1. miejsce Ultra Janosik 80 km


Jak to wygląda w praktyce?

Podczas Canalathonu miałem wszystkie produkty przy sobie tj. 6 batonów, 7 żeli oraz 4 saszetki Xtreme Energy. Najczęstsze pytanie, jaki słyszę to „jak radzisz sobie z produktem w proszku?” Odpowiedź jest bardzo prosta. Kiedy wiem, że zbliżam się do kolejnego PK, kończę zawartość softflaska i w trakcie biegu wsypuję zwartość saszetki do środka. Na punkcie dolewam tylko wody do obu softflasków, biorę co potrzebne i w drogę. Jeszcze lepszym pomysłem jest nasypanie Xtreme Energy do dodatkowych pustych softflasków przed biegiem (o ile takowe posiadasz) i wymiana ich w trakcie biegu. Jeżeli chodzi o dłuższe biegi, w większości z nich mamy możliwość skorzystania z przepaku lub wsparcia naszej ekipy, tak jak było przykładowo w trakcie Cumbria Way Ultra, gdzie wspierała mnie moja Sabina. W trakcie tej 12-godzinnej przeprawy spożyłem 14 żeli, 7 opakowań Xtreme Energy oraz 9 batonów i innych produktów z punktów odżywczych. Oczywiście połowa odżywek została dostarczona przez Sabinę w dalszych etapach wyścigu. Co ciekawe, całość wyścigu oprócz ostatnich 20 km (to już temat na inny artykuł) przebiegła bez żadnych problemów ze strony żołądka, pomimo tak dużej ilości żeli.

______________________________________
Moim skromnym zdaniem, dieta w trakcie zawodów to 70% sukcesu, ciężkie treningi oczywiście są podstawą i bez nich nie ma co marzyć o sukcesach. Bez diety jednak nawet ciężkie treningi nie pozwolą nam wznieść się na wyżyny. Idealnym przykładem będą niektóre z moich występów z poprzednich sezonów, gdzie pomimo hektolitrów wylanego potu, cierpiałem niesamowicie w mojej drodze na metę. System Mountain Fuel stał się odpowiedzią na moje pytania, chociaż opanowanie go do perfekcji zajęło trochę czasu. Dlatego też zachęcam wszystkich do testowania w trakcie swoich treningów, bo to tak naprawdę tam jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na nasze zapotrzebowania.
Na zdjęciu „otwarciowym” Jacob Snochowski w parze z Nicholą Jackson, jedną z najlepszych brytyjskich biegaczek górskich na małych i średnich dystansach podczas bicia rekordu (25 czerwca 2017 r.) na tarsie Bob Graham Round (sztafeta) z drużyną Mountain Fuel UK. Drużynowy rekord został pobity – 66 mil pokonano łącznie w 12:51:00. Jednocześnie Jacob i Nichola ustanowili rekord na męskim odcinku trasy.